|
Kilka dni temu, wieczorem zapukało do drzwi naszej plebani dwóch mężczyzn prosząc o jakieś jedzenie, gdyż są głodni a na zewnątrz siarczysty mróz. Próbowałem skierować ich do schroniska Brata Alberta, lecz usłyszałem, że tam już nie ma miejsca. Zapytałem więc gdzie będziecie spać? Odpowiedzieli – na dworcu. A skąd jesteście? Okazało się, że w zasadzie są tutejszymi obywatelami tylko bezdomnymi. Pytam dalej, a jakiejś rodziny nie macie? W odpowiedzi zobaczyłem machnięcie ręką i krótkie - ach tam rodzina. Rozmowa pozwoliła stwierdzić iż ci bezdomni byli również pod znacznym wpływem alkoholu. Pytam więc, dlaczego pijecie skoro nie macie co jeść? I usłyszałem staropolska śpiewkę – na rozgrzanie. Otrzymali kaloryczne kanapki i uradowani poszli, zapewne na dworzec kolejowy. Przeżyli jeszcze jedną noc, gdyż jednego z nich nazajutrz zobaczyłem na jednej z ulic naszego miasta. Przytoczyłem to wydawałoby się banalne zdarzenie, ale nie można obojętnie przechodzić obok takich problemów nurtujących przecież nasze społeczeństwo. Zjawisko bezdomności istnieje w każdym państwie, nawet w tych najbogatszych krajach są ludzie, którzy wybierają taki styl życia. W naszym kraju zjawisko to jeszcze w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku nie było powszechnie problemem. Komuniści w imię poprawności ideologicznej „zadbali” by każdy obywatel miał dach nad głową. Po roku 1989 zobaczyliśmy bezdomność w całej rozciągłości. Przyczyn bezdomności jest wiele: obok dobrowolnego wyboru (tych jest mniejszość) przyczyną jest rozluźnienie więzi rodzinnych i społecznych, postawa roszczeniowa, lenistwo, niezaradność życiowa, konflikty rodzinne, choroby psychiczne, alkoholizm. Wiele z tych przyczyn można usunąć trzeba jednak ogromnego wysiłku by przekonać takiego bezdomnego do zmiany życia, do ukazania na nowo jego sensu. Trzeba też i pomocy organizacyjnej i materialnej. Państwo powinno znaleźć takie rozwiązania, które szanując wolność człowieka pozwoli mu na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Ponadto ci którzy wybierają bezdomność muszą pamiętać, że w jakiś sposób ograniczają wolność innych, zmuszając ich do zajęcia się ich losem. Jesteśmy chrześcijanami i naszym obowiązkiem jest wrażliwość na los człowieka, który poddaje się destrukcji. Jeżeli nie podamy mu ręki – nie tyle z kromką chleba ile z trwałymi rozwiązaniami - nie mamy co liczyć na jakiekolwiek miłosierdzie Boże. Co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych mnieście uczynili - pytanie, czyje są to słowa?
|