|
Wpisany przez ks. Ryszard Piasecki
|
|
sobota, 21 stycznia 2012 00:00 |
|
Banalny problem muszę dzisiaj poruszyć. Otóż proszono mnie bym przypomniał o bardzo ważnym elemencie kultury osobistej jakim jest ustępowanie miejsca siedzącego osobie starszej, inwalidzie lub kobiecie. Pamiętam Polską Kronikę Filmową z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, pokazującą jakimi dżentelmenami są Polacy, z radością odstępujący miejsce osobie starszej lub kobiecie. Dzisiaj PKF odnotowałaby z pewnością taki obrazek: tramwaj, miejski autobus - kilkuletnie dziecko, rumiana panienka i pełni sił młodzieniec wygodnie siedzą no bo byli pierwsi a obok stoi staruszek kurczowo trzymając się niewygodnego uchwytu lub zmęczona pracą matka trzymająca za ręce dwójkę dzieci. Beztroska i radość siedzących wcale się nie kłóci z lękiem i zmęczeniem stojącym. Ot, przecież jest demokracja i wolność - słyszę z ust siedzących szczęśliwców. Drodzy to jest prosty brak kultury. Zostawmy wolność i demokrację bo one tego nie dotyczą. Zastanawiam się tylko, gdzie leży przyczyna takich zachowań? Ktoś podpowiedział mi, że to wszystko bierze się z zachwianej hierarchii wartości. Proszę zobaczyć jaką pozycję ma dziecko chociażby przy stole: zajmuje „zachciane” miejsce, pierwsze otrzymuje posiłek, grymasi i głośno wyraża niezadowolenie, rodzice skaczą wokół dziecka zapominając o babci, innych dorosłych, itd. Pomyślałem – masz rację przecież sam byłem wiele razy w takiej sytuacji – zaproszony jako gość musiałem przez długie minuty znosić wybryki dziecka, z którym rodzice nie dawali sobie rady a całe spotkanie wypełnione było tematem dziecka popisującego się swoją wolnością. Na szczęście spotykam, wiele pięknych przykładów właściwych zachowań i jak mi się wydaje także w naszym kościele, gdzie jest niewiele miejsc siedzących, nie ma problemu z ustępowaniem miejsca siedzącego temu komu się ono należy. PS. Jeżeli się mylę to bardzo proszę zrobić wszystko, abym się nie mylił.
|